W historii kobiecego tenisa wiele razy byliśmy świadkami powrotów zawodniczek na kort po kilkuletniej przerwie. Najczęściej była ona spowodowana urlopem macierzyńskim. Czasami te reaktywacje okazywały się być spektakularnym sukcesem, innym razem nie udawało się powrócić do dyspozycji, jaką dana zawodniczka prezentowała przed swoją przerwą. Nie zmienia to jednak faktu, że sama idea wznowienia kariery po pauzie jest godna pochwały ze względu na ogrom wysiłku, jaki dana tenisistka musiała włożyć, żeby wrócić do formy umożliwiającej jej rywalizowanie na najwyższym poziomie.

Jaka jest motywacja zawodniczek do powrotu do rankingu WTA?
Kiedy określona zawodniczka wraca po przerwie, to zawsze opinię publiczną interesuje powód, dla którego zdecydowała się wrócić na kort. Często jest to po prostu miłość do tenisa. Czasami bardzo trudno zrezygnować z wieloletnich przyzwyczajeń związanych z obciążeniami treningowymi i startami w zawodach. Adrenalina i chęć rywalizacji bywa uzależniająca. Nierzadko to jest też motywowane chęcią udowodnienia sobie, że potrafi się jeszcze wrócić na ten najwyższy poziom. Niektóre zawodniczki mają też niespełnione sportowe marzenia, z których nie chcą tak łatwo zrezygnować. Tenisistki, które decydują się na powrót po urlopach macierzyńskich chcą pokazać, że można pogodzić życie rodzinne i sportowe na najwyższym poziomie. Nie ma co się oszukiwać, że motywacja finansowa też ma spory wpływ na decyzje związane ze wznowieniem kariery. Zarobki w tenisie są bardzo wysokie i trudno z nich tak łatwo zrezygnować.
Która tenisistka powróciła osiągając sukces?
W historii tenisa było wiele powrotów, które zakończyły się sukcesem. Australijka Margaret Court zrobiła sobie przerwę macierzyńską w latach 1966-67, a następnie powróciła do rywalizacji z fenomenalnym skutkiem wygrywając aż 13 turniejów wielkoszlemowych. Dekadę później jej rodaczka Evonne Goolagong z tego samego powodu wycofała się z zawodowego tenisa, ale jak do niego wróciła, to wygrała Wimbledon w 1980 roku. Stała się w tamtym momencie pierwszą matką, która wygrała turniej wielkoszlemowy od 1914 roku. Jej naturalną następczynią została Kim Clijsters. Belgijka po urodzeniu dziecka wygrała US Open i wtedy to ona została pierwszą matką, która wygrała turniej wielkoszlemowy od czasów Evonne Goolagong w 1980 roku. Warto jeszcze przytoczyć przykłady Justine Henin i Sereny Williams. Pierwsza z nich po przerwie wygrała dwa turnieje WTA i awansowała do finału Australian Open, a Amerykanka z kolei dotarła do finałów Wimbledonu i US Open w 2018 i 2019 roku.
Zawodowy tenis to jeden wielki turniej
Nie ważne, czy to WTA 1000, czy WTA 250. Zawodowe tenisistki ciągle pozostają w grze. Iga Świątek, Aryna Sabalenka czy Elina Switolina mają bardzo mało wolnego czasu. Na ten moment zawodniczki są obciążone tak samo mocno, jak w 2024 roku. Były co prawda zapowiedzi, że liczba gier spadnie, ponieważ tak intensywny harmonogram źle wpływa na psychikę tenisistek, ale póki co 2025 rok zapowiada się dla nich równie pracowicie. Często sportsmenki grają runda za rundą dzień po dniu. Każda z nich chce awansować jak najwyżej. Oczywiście, każdy triumf zostanie odnotowany przez światowy ranking. Doskonale wie o tym również Iga Świątek. Polka nie może pozwolić sobie na coraz to większe straty w rankingu WTA.
Klasyfikacja zawodniczek
Zawodniczki zdobywają punkty do rankingów za osiągnięcia w poszczególnych turniejach. Im wyższy ranking turnieju, a tym samym lepszy wynik startującej, tym większa ilość punktów do zdobycia. Najwięcej punktów można zdobyć w turniejach Wielkiego Szlema, a następnie w turniejach WTA 1000, WTA 500 i WTA 250. Z tego powodu warto na przykład startować w WTA 250 w Austin czy WTA finals. Podobnie działa to u mężczyzn w ATP. Ranking powstał dlatego, żeby czynić turnieje bardziej prestiżowymi. Kiedyś bywało tak, że tenisistki skupiały się głównie na Wielkim Szlemie, ale Iga Świątek jako ówczesna liderka rankingu chciała rywalizować w jak największej ilości imprez.
Iga Świątek: Polka również powróciła po przerwie
Co prawda przerwa byłej liderki rankingu wynosiła dwa miesiące, jednak na pewno było to wystarczająco dużo, żeby zostać wybitym z rytmu startowego. Przypomnijmy, że to właśnie w trakcie tej przerwy Polka straciła pierwsze miejsce w rankingu światowym. Nie mogła wówczas jednak rywalizować z tego powodu, że w jej organizmie wykryto niedozwoloną substancję. Przeprowadzone śledztwo wykazało jednak, że znalazła się ona w organizmie Igi Świątek przez przypadek.

Powrót na kort kusi coraz bardziej
W 2023 roku głośniej zrobiło się o powrotach do świata kobiecego tenisa za sprawą tego, że Japonka Naomi Osaka oraz mające polskie korzenie Niemka Angelique Kerber i Dunka Caroline Wozniacki wróciły na turniej Australian Open. Ten trend dobitnie pokazuje, że przerwy spowodowane urodzeniem dziecka we współczesnym świecie nie muszą oznaczać końca kariery sportowej. Zawodniczki doskonale zdają sobie sprawę z tego, że mogą rywalizować na odpowiednim poziomie będąc w konkretnym wieku. Często jest to więc pokusa, której decydują się ulec. Wychodzą jednak z założenia, że lepiej niczego nie żałować na sportowej emeryturze.
