Technologia w US Open – jak Nowy Jork wyznacza trendy

US Open, ze względu na bycie jednym z czterech Wielkich Szlemów, zalicza się do najbardziej prestiżowych tenisowych wydarzeń w roku. Nie tylko obecność wielkich gwiazd i ogromna stawka, o jaką toczy się gra, czyni ten turniej wyjątkowym. Technologia stała się ważnym elementem współczesnego tenisa i organizatorzy US Open zdecydowanie zdają sobie z tego sprawę.

Hawk-eye. Zapobieganie kontrowersyjnym sytuacjom

Zrezygnowanie z sędziów liniowych i zastosowanie technologii zdecydowanie zrewolucjonizowało tenis – nigdzie nie było to tak widoczne, jak podczas US Open. 

Rewolucję przeprowadzano etapami – na początku sędziowie nadal wywoływali auty, ale tenisiści mogli korzystać z przysługujących im wideoweryfikacji. System Hawkeye, opracowany i stworzony przez Paula Hawkinsa, powstał w 2001 roku, ale początkowo był wykorzystywany jedynie na potrzeby transmisji telewizyjnych. Zmieniło się to w 2006 roku, kiedy to US Open stało się pierwszym turniejem wielkoszlemowym, podczas którego w spornych sytuacjach korzystano z jego pomocy. W ślad za ruchem organizatorów US Open poszły kolejne turnieje. W 2007 roku system Hawkeye pojawił się także podczas Australian Open.

Po latach poszło to o krok dalej – w 2020 roku w Nowym Jorku przedstawiono system Hawkeye Live,  który wykonuje automatyczne wywołania w czasie rzeczywistym za pomocą 18 kamer i nagranych alertów głosowych. Ponownie, inne turnieje pozazdrościły innowacji US Open i zaczęli je wdrażać także u siebie. Obecnie wszystkie turnieje rangi ATP nie korzystają z sędziów liniowych, których zastąpiono za sprawą technologii.

VAR w tenisie. Rewolucyjna zmiana na US Open

W 2023 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Tenisowe, które jest organizatorem US Open, potwierdziło, że podczas tegorocznej edycji turnieju zastosowana zostanie technologia powtórek wideo. Sędzia stołkowy wyposażony będzie w tablet, na którym będzie mógł ocenić sporne sytuacje.

W imprezie odbywającej się na przełomie sierpnia i września dostęp do „Tenisowego VAR” ma arbiter, który w trakcie meczu będzie mógł zobaczyć powtórkę akcji oraz ocenić kontrowersyjną sytuację, jak na przykład: potencjalne podwójne odbicie piłki. Od razu uznano to za narzędzie, które ułatwi sędziom pracę.

Początki związane z używaniem tego systemu nie były najłatwiejsze – można wręcz uznać, że zaczęło się od falstartu. Podczas meczu Andy’ego Murraya z Corentinem Moutetem odbywającego się na Arthur Ashe Stadium arbiter podjął decyzję, że francuski zawodnik nie zdążył uderzyć piłki przed podwójnym odbiciem od kortu. Moutet poprosił sędziego o sprawdzenie tego, lecz wówczas pojawił się problem – wszyscy zgromadzeni na korcie mogli zobaczyć ową sytuację na wielkim telebimie, ale nie udało się to sędziemu na jego tablecie. 

W związku z tym sędzia nie mógł wyeliminować wspomnianego błędu i musiał podtrzymać pierwotną decyzję, co nie wszystkim się spodobało. W 2024 roku rozszerzono działanie systemu z pięciu kortów do ośmiu. 

Jedną ze zwolenniczek zastosowania systemu VAR na większej liczbie turniejów, była Coco Gauff. Amerykanka nie potrafiła opanować frustracji na French Open w 2024 roku, kiedy jej zdaniem, decyzja sędziego, była dla niej niesprawiedliwa w spotkaniu przeciwko Idze Świątek.

Technologia w tenisie. Wnioski

Nie wszystkim w smak jest fakt, że technologie w tenisie odgrywają tak wielką rolę. Sympatyków można podzielić na dwa obozy. Pierwszy, zresztą słusznie, uważa, że dzięki temu tenis staje się sprawiedliwy, natomiast drugi twierdzi, także mając swoją rację, że powoduje to utratę dramaturgii. Trudno jednak polemizować ze słusznością tych zmian – elektroniczny system zawsze będzie wygrywał pojedynek z ludzkim okiem. W 2025 roku jedynym z dużych turniejów,  który broni się przed technologicznymi nowinkami, jest French Open. Nawet Wimbledon, znany ze swojego przywiązania do tradycji, zdecydował się na elektronicznych sędziów liniowych.

Krzysztof
Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.