Często w rozgrywkach tenisowych zdarza się, że na szczycie rankingów przez lata przewodzą te same nazwiska. W ostatnich miesiącach ma to miejsce w WTA, gdzie dwie zawodniczki – Iga Świątek oraz Aryna Sabalenka – wyraźnie górują nad resztą. Kto ma największe szanse na doścignięcie wspomnianej „dwójki”? Ich potencjalne rywalki czają się tuż za ich plecami, a może nie są jeszcze szerzej znane światu? W tym artykule przedstawimy młode zawodniczki, które w tym sezonie mogą odcisnąć własne piętno w kobiecym tenisie.

Mirra Andriejewa – następczyni Marii Sharapovej w WTA?
Monica Seles, Chris Evert, Steffi Graf, Martina Navratilova oraz Martina Hingis – poza tym, że wszystkie wymienione zawodniczki mogą się pochwalić wieloma tytułami na swoim koncie, łączy je coś jeszcze. Już jako nastolatki dały się poznać światu i na stałe zagościły w czołówce najlepszych tenisistek świata.
Pierwszą zawodniczką, która przychodzi na myśl w kontekście powyższych tenisistek, jest Amerykanka Coco Gauff. 21-latka jednak już od lat zalicza się do ścisłej czołówki oraz ma na swoim koncie triumf w wielkoszlemowym US Open. W pierwszej dziesiątce rankingu WTA jest także Mirra Andriejewa i to ją obecnie należy określić jako największy kobiecy talent. Rosjanka, mimo zaledwie 18 lat, zdążyła już pokazać światu, jak potrafi grać w tenisa.
Jak dotychczas największe sukcesy odniosła w 2025 roku, kiedy to wygrała dwa turnieje rangi WTA 1000 – w Dubaju oraz w Indian Wells. Poza ogromnym prestiżem wiele zyskała także w kontekście rankingu WTA, bowiem w obu przypadkach zainkasowała po 1000 punktów, a jednocześnie uplasowała się na pozycji numer sześć na świecie.
Nic nie wskazuje, aby Andriejewa miała się tym zadowolić i należy spodziewać się jej kolejnych awansów. Dla wielu ekspertów już teraz może planować starty na koniec sezonu – między innymi występ w WTA Finals, w którym zaprezentuje się osiem najlepszych tenisistek rankingu WTA 2025.
2025 rok ma być sezonem, w którym Rosjanka nie tylko będzie piąć się w górę klasyfikacji, ale także wyraźnie zaznaczy swoją obecność w turniejach wielkoszlemowych. Jak dotychczas jej najlepszym rezultatem jest półfinał, który w 2024 roku zanotowała na French Open. W Paryżu wygrała między innymi ze światową liderką, Aryną Sabalenką, a w meczu o finał musiała uznać wyższość Jasmine Paolini.
To przewidywania daleko idące, ale w przyszłości nikogo nie powinno zdziwić to, że Andriejewa znajdzie się na czele rankingu i będzie wyznaczać trendy jako globalna marka w świecie sportu.
Maya Joint – australijska nadzieja
Andriejewa to jedyna nastolatka w najlepszej pięćdziesiątce rankingu WTA. Aby znaleźć kolejną, trzeba się zagłębić w klasyfikację kobiecego tenisa. Wówczas w oczy rzuca się Maya Joint, która wśród seniorek zaczęła grać dopiero w ubiegłym roku, ale już zdążyła się zaprezentować z bardzo dobrej strony. Tylko w tym sezonie wygrała z takimi tenisistkami, jak Magda Linette, Sofia Kenin czy Donna Vekic. Nieźle, jak na 19-latkę. Póki co smaku turniejowego triumfu zaznała jedynie na poziomie ITF, ale w głównym cyklu zanotowała już kilka przyzwoitych wyników, jak półfinały imprez WTA w Hobart oraz Cancun.
Jeśli australijscy fani tenisa myślą o przyszłości, to Joint zdecydowanie powinna znaleźć się na ich radarze. Trudno będzie jej doścignąć Ashleigh Barty, ale ma wszelkie predyspozycje do tego, aby gościć w zacnym gronie najlepszych zawodniczek na świecie. Australijka w rankingu WTA, który obejmuje ostatnie 52 tygodni, zajmuje 78. miejsce.

Alexandra Eala – tenisistka, która znalazła przepis na byłą liderkę rankingu WTA
Jeśli jest się nastolatką i wygrywa się z samą Igą Świątek, to trzeba się liczyć z tym, że będzie się o tobie mówić dużo. Tak było w przypadku Alexandry Eali, która zanotowała niesamowity turniej w Miami, gdzie w imprezie WTA 1000 doszła do półfinału, po drodze pokonując wspomnianą Świątek, ale nie tylko. 19-latka odniosła zwycięstwa także przeciwko Jelenie Ostapenko, Madison Keys (triumfatorce Australian Open) oraz Pauli Badosie.
Polka wprawdzie zdążyła już się zrewanżować Filipince, jednak w turnieju WTA w Madrycie nie przyszło jej to łatwo, co było tylko potwierdzeniem tego, iż rezultat z Miami nie był przypadkiem. Szczególnie, że mowa o rywalce, która do niedawna była liderką rankingu (Świątek została wyprzedzona przez Arynę Sabalenkę).
Eala dopiero zapoznaje się z cyklem WTA, a już zalicza się do grona stu najlepszych tenisistek świata. Jeszcze na początku 2025 roku występowała w imprezach rangi ITF, a więc dopiero kolejne miesiące będą dla niej prawdziwym sprawdzianem w kontekście tego, jak poradzi sobie w regularnej rywalizacji wśród najlepszych tenisistek na świecie. Szczególnie, że wciąż czeka na debiut w głównej drabince Wielkiego Szlema.
Jeśli chodzi o zaplecze, to 19-letnia zawodniczka nie ma się czym martwić. Jest absolwentką tenisowej szkoły na Majorce, której założycielem jest niegdyś lider rankingu ATP, Rafael Nadal. Jego akademia wciąż pozostaje dla niej miejscem, w którym przygotowuje się do turniejów.
