To była historia jak z filmu! Za takie wydarzenia właśnie kochamy sport! Szczególnie, jeśli dotyczą polskich sukcesów. W historii popularnych “Złotek” na początku nic nie zapowiadało szczęśliwego zakończenia, a nawet dwóch! Mówimy w końcu o drużynie, która nie tylko sensacyjnie zdobyła złoty medal Mistrzostw Europy w 2003 roku, ale również go obroniła dwa lata później.

Krajobraz przed powstaniem złotek
Polska siatkówka kobieca w 2003 roku wyglądała bardzo mizernie. Brak sukcesów reprezentacyjnych, nikłe zainteresowanie rozgrywkami klubowymi i odmowa najlepszych i najbardziej doświadczonych reprezentantek gry w kadrze. I wtedy jeden człowiek, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki potrafił to wszystko odmienić. Andrzej Niemczyk – nowy trener reprezentacji Polski sprawił, że nie tylko wszystkie doświadczone zawodniczki z chęcią wróciły do drużyny, ale był bardzo odważny w swoich wyborach i zaufał również młodym, wyróżniającym się siatkarkom. Taka mieszanka okazała się wyborem idealnym. Trener bardzo szybko zdobył zaufanie zawodniczek. Co więcej, pozwalał się im malować, zwracał uwagę na ich wygląd i zalecał im wizyty w solarium. Jak tłumaczył po latach, chodziło mu o zwiększenie pewności siebie reprezentantek. W ten sposób w bardzo krótkim czasie udało mu się zbudować morale drużyny przed Mistrzostwami Europy w Turcji.
Turcja 2003 – każdy mecz to finał
Na początek Polki czekała rywalizacja z groźnymi wówczas Holenderkami. Kiedy nasze reprezentantki wygrały łatwo pierwsze dwa sety, a w trzecim uzyskały prowadzenie 23:19 nagle coś się zacięło. I to do tego stopnia, że potrzebny był tie-break. Tutaj jednak nastąpiło błyskawiczne przebudzenie i pierwsze zwycięstwo 3:2 stało się faktem. Następne mecze to 3:1 z Ukrainą i kolejny pięciosetowy thriller z Bułgarią. Na szczęście wygrany.
Do głównych faworytów tamtej imprezy należały reprezentacje Rosji oraz Włoch. To właśnie z tymi drugimi podopieczne Niemczyka miały zagrać o awans do półfinału. Niestety po wygraniu pierwszego seta, w kolejnych na parkiecie dominowały już tylko Włoszki. Polki przegrały 1:3 i musiały w następnej serii gier liczyć na korzystne rezultaty. Trzeba było mieć nadzieję na wygraną Bułgarii z Włochami i samemu pokonać Czechy. I tak właśnie się stało. Bułgaria pokonała Włochy 3:2, a Polki ograły Czeszki 3:1 i mogły świętować awans do półfinału.
Warto nadmienić, że popularność tej drużyny zaczęła rosnąć razem z dobrymi rezultatami osiąganymi podczas tych mistrzostw. Fazę grupową śledzili tylko najwytrwalsi kibice, ale już po awansie do półfinału zainteresowanie gwałtownie wzrosło. O wielki finał reprezentantki Polski walczyły z Niemkami. I kiedy w czwartym secie podopieczne Niemczyka przegrywały mecz 1:2 i czwarty set 13:17 wydawało się, że finał jest poza zasięgiem. Jednak po wpuszczeniu na parkiet Izabeli Bełcik obraz meczu gwałtownie się zmienił i to Polska awansowała do finału. A w nim czekały reprezentantki gospodarzy. Turczynki miały za sobą pełną halę szczelnie wypełnioną kibicami. Okazało się jednak, że Polkom w tym dniu nic nie mogło przeszkodził i pewnie zwyciężyły 3:0. Zostały mistrzyniami Europy!
Kiedy wylatywały na turniej prawie nikt ich nie żegnał na lotnisku, a po powrocie czekały na nich tysiące wiwatujących kibiców. Zawodniczki i trener trafili na pierwsze strony gazet. Zostali sportowymi bohaterami całego kraju. Małgorzata Glinka, Magdalena Śliwa, Joanna Mirek, Dorota Świeniewicz, Małgorzata Niemczyk, Agata Mróz, Dominika Leśniewicz, Aleksandra Jagieło, Katarzyna Skowrońska i inne polskie siatkarki przeszły do historii tej dyscypliny w Polsce.
Chorwacja 2005 – Andrzej Niemczyk po raz drugi
Rok 2004 nie przyniósł wielkich wyników reprezentacji. Można nawet było mówić o pewnym rozczarowaniu. Na horyzoncie była już jednak obrona tytułu na kolejnych mistrzostwach Starego Kontynentu, które miały odbyć się w Chorwacji. I o ile przed turniejem w Turcji nikt nie miał zbyt wygórowanych oczekiwań, to teraz presja kibiców i mediów była spora. Wszyscy liczyli na powtórkę sprzed dwóch lat.
Na początek mecz z Azerbejdżanem. Pomimo wcześniejszych obaw, Azerki nie okazały się trudnymi rywalkami. Pewne zwycięstwo 3:0. Następne w kolejce były Niemki. Tutaj także nie było większych trudności i drugie zwycięstwo Polek tym razem 3:1. Potem mecze bez większych trudności z Chorwacją (3:1) oraz Rumunią (3:0). Polki wyglądały znakomicie. Jednak w półfinale czekały na nich Rosjanki. Miało to być prawdziwe sprawdzenie wartości mistrzyń Europy. Mecz okazał się niesamowitym dreszczowcem. To była walka o każdy milimetr parkietu. Nie było straconych piłek. Na szczęście, po naprawdę wyniszczającej walce zwyciężyły podopieczne trenera Andrzeja Niemczyka 3:2. Awans do finału był nasz! W walce o złoto czekały Włoszki. Kolejna siatkarska potęga. Polki jednak udowodniły również tym razem, że w turniejach Mistrzostw Europy trudniejsze dla nich są półfinały. Mecz nie był łatwy, ale końcowy rezultat 3:1 dla Polski pokazał, że w półfinale było ciężej. Najważniejsze, że “Złotka” znowu były “Złote”! Po raz drugi z rzędu udało im się wywalczyć trofeum!

Odznaczenia – trener i jego mistrzynie
Drużynę podobnie jak dwa lata wcześniej witał na lotnisku tłum fanów. Siatkarki i trener otrzymały z rąk prezydenta Kwaśniewskiego Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski, a trener Niemczyk został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. To był wspaniały czas w historii kobiecej siatkówki w Polsce. Czy kiedyś jakaś żeńska reprezentacja będzie potrafiła nawiązać do sukcesu podwójnych mistrzyń Europy? Czy ktoś powtórzy ten wspaniały biało-czerwony triumf?
