Sebastian Mila – piłkarz niespełniony?

Sebastian Mila to zawodnik, który kibicom kojarzy się z bramki przeciwko Niemcom i tej strzelonej z rzutu wolnego Manchesterowi City w barwach Groclinu Grodzisk Wielkopolski. Jak z perspektywy czasu można ocenić jego karierę?

Piłkarskie początki

Sebastian Mila rozpoczął swoją przygodę z futbolem w wieku 10 lat. Trafił wówczas do Bałtyku Koszalin. Po jakimś czasie musiał przerwać swoje treningi ze względu na kłopoty w nauce. Po jakimś czasie wrócił do gry i szkolił się również w Gwardii Koszalin oraz ponownie w Bałtyku. Trener Michał Globisz wypatrzył Sebastiana Milę podczas jednego z turniejów halowych. Zawodnik miał wówczas 14 lat. Mniej więcej rok później rozpoczął naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Po jakimś czasie został zawodnikiem Lechii Gdańsk. W marcu 2000 roku, mając niespełna 18 lat, zadebiutował w seniorskim zespole Lechii w meczu II ligi. Trzeba koniecznie w tym okresie kariery piłkarza zwrócić jeszcze uwagę na jego sukcesy w juniorskich reprezentacjach Polski. W 1999 roku zdobył wicemistrzostwo Europy U-16, a dwa lata później Mistrzostwo Europy U-18.

Najważniejsze wydarzenia z piłkarskiej kariery

Niezwykle istotnym okresem w piłkarskim życiu Sebastiana Mili była gra w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. W barwach tego klubu zawodnik został dwukrotnie wicemistrzem kraju oraz zasłynął ze wspaniałej bramki z rzutu wolnego w spotkaniu przeciwko Manchesterowi City. Następnie przeniósł się do Austrii Wiedeń. Z tą drużyną osiągnął co prawda całkiem sporo sukcesów takich jak mistrzostwo kraju oraz Puchar Austrii (dwukrotnie). Jednak jego udział w zdobyciu tych trofeów był znikomy. Sytuacja nie uległa poprawie w Norwegii, gdzie nowym zespołem Polaka była Valerenga Oslo. Dobrą decyzją okazał się powrót do Ekstraklasy. Szczególnie pobyt w Śląsku Wrocław był niezwykle udany. W tym czasie klub zdobył Mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo kraju, Superpuchar oraz Puchar Ekstraklasy. Sebastian Mila był kapitanem tego zespołu. Na koniec swojej piłkarskiej kariery zawodnik wybrał Gdańsk i miejscową Lechię. W seniorskiej reprezentacji kraju rozegrał 38 spotkań, w których zdobył 8 bramek. Jedną z nich strzelił reprezentacji Niemiec w meczu w ramach eliminacji do EURO 2016. Polska zwyciężyła wówczas na Stadionie Narodowym w Warszawie 2:0. 

Charakterystyczne cechy na boisku

Kiedy Sebastian Mila był w dobrej dyspozycji, to pełnił rolę kluczowego rozgrywającego i lidera drugiej linii. Był piłkarzem, który odpowiadał za kreowanie akcji. Był głównym wykonawcą rzutów wolnych i rożnych. Potrafił zdobywać bardzo efektowne bramki z dystansu. W takich zespołach jak Groclin Grodzisk Wielkopolski i Śląsk Wrocław był jedną z bardziej znaczących postaci na boisku. Był jednym z głównych architektów sukcesu drużyny z Wrocławia, której był wówczas kapitanem (mistrzostwo Polski). 

Czego zabrakło do zrobienia większej kariery?

Szczególnie słabo można ocenić zagraniczną przygodę tego piłkarza. Jako główne powody tego stanu rzeczy sam zawodnik podaje brak znajomości języka i to, że nie mógł się odnaleźć w innym kraju. Poza tym, nie był przyzwyczajony do rywalizacji o miejsce w składzie, ponieważ będąc w Polsce, nawet jak prezentował się odrobinę słabiej, to był nadal wystawiany do gry. W Wiedniu większość czasu spędzał jednak na ławce rezerwowych. Z kolei w lidze norweskiej nie poradził sobie z fizycznym stylem gry. Sam zawodnik przyznał, że miewał również problemy z dyscypliną i nie prowadził się zbyt sportowo. Kilkukrotnie miał problemy z nadwagą. Zawodnik miał niesłychane możliwości, jeśli chodzi o grę w środku pola. Jednak brak odpowiedniego charakteru, profesjonalizmu i słabe przystosowanie się do innych warunków sprawiły, że osiągnął tylko część z tego, co mógł. Gdyby Sebastian Mila prowadził się jak Robert Lewandowski, to dzisiaj analizowalibyśmy jego piękne bramki w Lidze Mistrzów i jednej z najlepszych piłkarskich lig świata. Zawodnikowi brakowało chyba również po prostu dojrzałości i kogoś, kto wskazałby mu odpowiednią drogę i stał się jego mentorem. Nie zmienia to jednak faktu, że kibice w Polsce już na zawsze będą pamiętać jego bramkę w spotkaniu z Niemcami. 

Krzysztof
Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.