Świat piłki nożnej nie jest tak prosty, jak może się z pozoru wydawać. Nie zawsze wszystkie logiczne decyzje, które są podejmowane kończą się oczekiwanym sukcesem. Często ta zasada dotyczy ruchów na rynku transferowym. Wiele razy w historii futbolu było tak, że angażowano świetnego zawodnika, który miał grać w rewelacyjnej drużynie prowadzonej przez wybitnego trenera, a na końcu jednak ten zakup piłkarza okazywał być się wielkim niewypałem. Istnieje wiele różnych przyczyn takiego stanu rzeczy. Wielu z nich nie da się za bardzo przewidzieć przed wykonaniem takiego ruchu. Jakie były jedne z najgorszych transferów piłkarskich w historii?

Jakie transfery można uznać za nietrafione?
Nie ma jednej definicji dotyczącej tego, czym jest nieudany transfer. Można jednak wskazać kilka cech takiej niefortunnej transakcji. Głównym aspektem oceny są oczywiście niespełnione oczekiwania. Najczęściej odnoszą się one do ceny, jaką za danego piłkarza musiał zapłacić klub. Jeśli budżet zespołu jest mocno nadszarpnięty, a w zamian zawodnik nie realizuje celów, jakie przed nim nakreślono, to wówczas można go uznać za klasyczny niewypał. Czasami, żeby zakup piłkarza był oceniany jako nietrafiony, to niepotrzebna jest wysoka kwota zakupu. Każdy gracz, który zamiast na murawie przybywa na ławce rezerwowych lub w gabinetach lekarskich musi zostać zaklasyfikowany jako nieudany. Bywa i tak, że zawodnik dostaje sporo szans na regularne występy, jednak jego statystyki są bardzo słabe. Odnosi się to w szczególności do graczy ofensywnych, od których można oczekiwać goli i asyst. Jednym z częstych powodów jest brak adaptacji piłkarza do drużyny, taktyki zespołu lub też nowego otoczenia. Czasami problemy komunikacyjne są na tyle duże, że zawodnik nie może rozwinąć swoich umiejętności. Sporadycznie zdarzają się też problemy dyscyplinarne, kiedy to utalentowany piłkarz nie potrafi prowadzić się w zgodzie ze sportowymi zasadami.
Najgorsze transfery – cechy wspólne:
Wszystkie przypadki złych zakupów zawodników do drużyny mają swoje cechy wspólne. Im wyższy transfer, tym większe ryzyko jest związane z jego przeprowadzeniem. Jeśli klub kupuje za pokaźną sumę piłkarza, to oczekuje od niego fenomenalnej i skutecznej gry. W przypadku zakupów „wielkich gwiazd” dzieje się tak, że w pewnym momencie po zmianie środowiska taki piłkarz nie potrafi w nowym miejscu wrócić już do dawnej formy. Zmorą nieudanych transakcji piłkarzy są ich problemy zdrowotne. O ile przed wykupem zawodnika robi się mu szczegółowe badania, o tyle klub nie ma wpływu na to, że taki gracz zostanie brutalnie sfaulowany i większość kontraktu spędzi u lekarza. Może trudno w to uwierzyć, ale czasami wielcy piłkarze mają problem, żeby dostosować się do taktyki nowego trenera, albo odnaleźć się w nowym kraju. Niektórym graczom siada psychika. Kiedy uświadamiają sobie to, że klub pozyskał ich za rekordowe pieniądze, a tłumy kibiców tylko czekają aż zacznie się spłacać dobrą grą, to nie potrafią sobie z tym poradzić. Presja, z jaką mierzy się dany piłkarz często potrafi go przerosnąć. Transfer może też być nieudany, jeśli jest przeprowadzany szybko i osoby decyzyjne nie przygotowały go zbyt dokładnie.
Każdy z tych piłkarzy miał pomóc wygrać kolejny mecz
Lista najgorszych transferów jest bardzo subiektywna, jednak skupiając się na XXI wieku nie można pominąć kilku z nich. Taką transakcją było z pewnością przejście Edena Hazarda z Chelsea do Realu Madryt w 2019 roku. „Królewscy” zapłacili za ówczesną gwiazdę „The Blues” 115 milionów euro. Belg jednak w Hiszpanii zupełnie nie przypominał gracza, który był czołową postacią w Premier League. Problemy zdrowotne i nadwaga sprawiły, że można oceniać ten transfer, jako jeden z najgorszych w ostatnim dziesięcioleciu. Podobnie jak przejście Philippe Coutinho z Liverpoolu do FC Barcelony w 2018 roku. Kwota tego transferu wynosiła 135 milionów euro. Gracz ten miał zastąpić Neymara, ale kompletnie nie potrafił odnaleźć się w zespole „Dumy Katalonii.” Tak samo jak Ousmane Dembélé, który zawitał na Camp Nou przechodząc z Borussii Dortmund w 2017 roku. Koszt tej transakcji wynosił 105 milionów euro. Jego piłkarska przygoda w Katalonii była naznaczona licznymi kontuzjami, problemami dyscyplinarnymi i niestabilną formą. Poza tym warto wymienić takie ruchy transferowe jak: Romelu Lukaku z Interu Mediolan do Chelsea, Antoine Griezmann z Atletico Madryt do FC Barcelony, Kepa Arrizabalaga z Athletic Bilbao do Chelsea, Andy Carroll z Newcastle United do Liverpoolu czy Juan Sebastian Verón z Lazio do Manchesteru United.
Jak na tym polu radzi sobie Ekstraklasa?
W naszej rodzimej Ekstraklasie pomyłki transferowe są również na porządku dziennym. Skupiając się głównie na ostatnich wydarzeniach w lidze można wymienić chociażby taki przykład jak napastnik Jean-Pierre Nsame sprowadzony przez Legię Warszawa jako król ligi szwajcarskiej. Stołeczny klub poza tym nie może pochwalić się na ten moment takim piłkarzem jak Ilya Shkurin, który kosztował blisko 1,5 mln euro. Kibicom Legii pozostaje mieć nadzieję, że obaj snajperzy jeszcze wrócą do dawnej dyspozycji. W przeszłości na Łazienkowskiej kupowano już przecież graczy takich jak: Daniel Chima Chukwu czy Steeven Langil. Obaj byli bardzo słabymi piłkarzami w barwach „Wojskowych”. Kamil Glik w barwach Cracovii nie spełnił oczekiwań kibiców, a na przeszkodzie stanęła jego kontuzja. W przeszłości do Ekstraklasy sprowadzano zawodników, którzy mieli bardzo bogate CV piłkarskie, ale w naszej lidze zupełnie nie potrafili sobie poradzić. Lista nazwisk jest całkiem okazała: Tomas Necid, Eduardo, Richmond Boakye, Yevgen Konoplyanka, Sonny Kittel, Amaral czy Oleg Salenko. Ostatnio bardzo słabo w barwach Legii spisywał się bramkarz Vladan Kovačević, a przecież wcześniej przyzwyczaił wszystkich do świetnych występów w barwach Rakowa Częstochowa.

Nieudane transfery to problem każdej ligi
Źle zrobione transfery zdarzają się nie tylko w każdej lidze, ale również w każdym klubie. Każdy od czasu do czasu popełni błąd. Dotyczy to zarówno małych klubów, jak i tych największych. Często media w przypadku tych drugich mówią o najgorszych transferach w historii piłki nożnej, a jeśli odbywają się one w czerwcu bądź lipcu, to tytułowane są w prasie jako najgorsze letnie transfery. Oczywiście wszystko nazywane jest na wyrost, ale w wielkich klubach tak to właśnie się odbywa. Jest różnica, jeśli piłkarz gra regularnie w Lidze Mistrzów, a drugi w PKO Ekstraklasie. Inaczej bowiem ocenia się sportowców, w zależności od ich poziomu. Inna skala jest przyznawana dla piłkarza Bayernu Monachium, Juventusu Turyn, Valencii, czy grającego w barwach Liverpoolu, niż takiego w Śląsku Wrocław czy Stali Rzeszów. Kiedy Fernando Torres okazał się niewypałem w Chelsea lub jak kto woli totalną katastrofą, to na jego temat powstało mnóstwo artykułów i programów w mediach. Skala ocen jest zależna od popularności danego klubu i samego zawodnika.
