Jeszcze kilka lat temu Arabia Saudyjska w świecie piłki nożnej była czymś w rodzaju ciekawostki – reprezentacja tego kraju sporadycznie brała udział na mistrzostwach świata i była jedną z „egzotycznych drużyn”. Co jakiś czas kraj ten organizował pojedyncze mecze towarzyskie z udziałem wielkich marek, czy odbywały się tam finały Superpucharów. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – saudyjskie kluby stają się poważnym graczem na rynku transferowym, a kraj inwestuje ogromne środki, by w krótkim czasie dołączyć do grona piłkarskich potęg. Czy ten projekt to chwilowa moda, czy początek długofalowej rewolucji w futbolu?

Od Ronaldo do Neymara – transfery, które otworzyły drzwi
Tym, który spowodował, że o saudyjskim futbolu zaczęto mówić bardzo dużo, był Cristiano Ronaldo. Kiedy w grudniu 2022 roku ogłoszono, że portugalska gwiazda podpisuje kontrakt z Al-Nassr, cały świat piłkarski przecierał oczy ze zdumienia. Choć Ronaldo miał już za sobą najlepsze lata kariery, jego decyzja dała jasny sygnał: Arabia Saudyjska jest gotowa wyłożyć ogromne pieniądze na piłkarzy z absolutnego topu.
Transfer Ronaldo był wyłącznie początkiem wielkich arabskich zakupów – w kolejnych miesiącach jego śladem poszły inne gwiazdy światowego formatu. Byli to Karim Benzema, N’Golo Kante czy Riyad Mahrez. Latem 2023 roku doszło do kolejnej transferowej bomby – wówczas do Al-Hilal dołączył Neymar. Lista znanych nazwisk rosła w ekspresowym tempie, a kibice i media zaczęli porównywać ten projekt do początków chińskiej Super League sprzed dekady. Różnica jest jednak zasadnicza: za saudyjską inicjatywą stoi ogromne wsparcie państwa, a strategia jest bardziej długoterminowa.
Cele wykraczające poza sport
Saudyjskie inwestycje w sport nie są przypadkowe i ich docelowym efektem nie jest stanie się piłkarską potęgą. Wizja jest dużo szersza i zdecydowanie wykracza poza sport. Inwestycje wpisują się w rządowy program „Vision 2030”, który ma na celu uniezależnienie gospodarki od ropy naftowej i rozwój sektora rozrywkowego oraz turystyki. Piłka nożna, jako najbardziej globalny sport, stała się idealnym narzędziem do budowania wizerunku kraju.
Transfery gwiazd to tylko część układanki. Arabia Saudyjska inwestuje również w infrastrukturę, szkolenie młodzieży i organizację wielkich wydarzeń – od Superpucharu Włoch, przez gale FIFA The Best, aż po kandydaturę do organizacji mistrzostw świata w 2034 roku. Widać więc, że chodzi nie tylko o spektakularne kontrakty, ale o kompleksowy projekt, który ma zmienić mapę futbolu.
Jak na tym korzysta Europa?
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że piłkarska Arabia Saudyjska staje się poważnym konkurentem dla najlepszych europejskich lig, ale niekoniecznie tak jest. luby europejskie, zwłaszcza te z Premier League czy La Liga, zyskały nowego, niezwykle bogatego kontrahenta. Zawodnicy, którzy w Europie byli uznawani za „pozaszczytowych”, nagle stali się łakomym kąskiem dla saudyjskich zespołów, co pozwoliło zachodnim drużynom odzyskać część inwestycji w piłkarzy.
Przykład: Chelsea Londyn, która w ostatnich latach borykała się z rozbudowaną kadrą i wysokimi kontraktami, sprzedała kilku graczy właśnie do Arabii, odciążając budżet i otwierając przestrzeń na nowe transfery. To pokazuje, że liga saudyjska staje się swego rodzaju „bezpiecznikiem” dla klubów z Europy, które chcą zrównoważyć swoje finanse.
Nie jest jednak tak, że to tylko pozytywy – wysokie zarobki, które proponują saudyjskie kluby, zmieniają układ sił w rozmowach i powodują, że europejskie tuzy muszą oferować coraz wyższe pensje, aby zatrzymać swoich liderów. Ich konkurentami już teraz nie są wyłącznie inne zespoły z europejskich wyżyn, ale także zespoły z Arabii Saudyjskiej.

Czy Europa powinna się obawiać?
Na razie trudno mówić o tym, że liga saudyjska odbierze kibiców Premier League czy Champions League. Poziom sportowy wciąż nie jest porównywalny, a oglądalność spotkań w Europie ogranicza się głównie do highlightów w mediach społecznościowych. Jednak w dłuższej perspektywie nie można wykluczyć, że inwestycje Saudyjczyków przyniosą efekt.
Słychać to także w głosach samych piłkarzy. Niedawno Ivan Toney w jednym z wywiadów stwierdził, że gdyby jego obecny klub, Al-Ahly, rywalizował w Premier League, to znalazłby się w w najlepszej „czwórce” ligi.
Europa może zacząć odczuwać skutki finansowe – rosnące pensje, trudniejsze negocjacje kontraktowe, a także odpływ piłkarzy, którzy wybierają stabilizację finansową zamiast gry o najwyższe trofea. Jeśli do tego dodamy fakt, że Arabia Saudyjska organizuje coraz więcej prestiżowych wydarzeń, futbol może zacząć dryfować w stronę Bliskiego Wschodu.
