100 meczów w 6 miesięcy: Fizyczna cena bycia gwiazdą NBA

Gdy trwa sezon NBA, każdego dnia fani zachwycają się najpiękniejszymi zagraniami – wsadami Jo Moranta, trójkami Stephena Curry’ego czy nieprawdopodobną siła Giannisa Antetokounmpo. Za ogromnym blichtrem, wypełnionymi halami i milionowymi kontraktami kryje się druga strona medalu, o której często się zapomina. Mowa o konsekwencjach, które koszykarze ponoszą będąc częścią tej niezwykle rozpędzonej machiny. Gdy doliczyć sezon zasadniczy, play-offy, mecze gwiazd, zobowiązania reprezentacyjne i marketingowe, licznik w ciągu sześciu miesięcy potrafi wskazać blisko 100 rozegranych spotkań. To obciążenie, z którym nie radzą sobie nawet najlepiej przygotowani sportowcy.

Kilkumiesięczny maraton bez przerwy

Sezon zasadniczy NBA to 82 mecze rozgrywane w nieco ponad pół roku. Już sam ten kalendarz brzmi jak wyzwanie ponad ludzkie siły – średnio cztery spotkania tygodniowo, niekiedy w systemie back-to-back, czyli dzień po dniu. Dla porównania: w piłce nożnej zawodnik, który w całym sezonie rozegra 60 meczów, uchodzi za maksymalnie eksploatowanego. W NBA ta granica to zaledwie punkt wyjścia.

Do tego dochodzą play-offy – seria meczów rozgrywanych co drugi dzień, z podróżami między miastami oddalonymi często o kilka tysięcy kilometrów. Drużyna, która dotrze do finału, może mieć na koncie dodatkowe 20–28 spotkań. Łatwo policzyć, że w sześć miesięcy najlepsze gwiazdy są w stanie rozegrać blisko setkę meczów, nie wspominając o letnich zgrupowaniach reprezentacji czy występach w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich.

Niewidoczna strona medalu

Kibice widzą tylko efekt końcowy – koszykarza, który wychodzi na parkiet i na nim zachwyca bądź zawodzi. Zawodnicy latają nad obręczami, trafiają szalone rzuty w końcówce meczów, dające końcowe zwycięstwo ich drużynom. Rzadziej mówi się o tym, że organizmy koszykarzy balansują na granicy wytrzymałości. Obciążenia stawów, mikrourazy mięśni, chroniczne bóle pleców czy przeciążone kolana to codzienność nawet dla największych gwiazd.

Dlatego sam talent i ciężka praca to nie wszystko. LeBron James, który od dwóch dekad utrzymuje się na szczycie, inwestuje według doniesień mediów ponad milion dolarów rocznie w regenerację: kriokomory, hiperbaryczne komory tlenowe, sztaby fizjoterapeutów i specjalistów od odżywiania. To konieczność, a nie luksus – bez takich środków utrzymanie organizmu w ryzach byłoby niemożliwe.

Umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi

Trener zespołu występującego w NBA musi być kimś więcej, niż specjalistą od koszykówki czy dobrym taktykiem. Jego zadaniem jest umiejętne zarządzanie siłami graczy – szczególnie mowa o największych gwiazdach. Trzeba wiedzieć, kiedy lider zespołu musi wychodzić na parkiet, a kiedy może spędzić mecz na ławce rezerwowych, bez konsekwencji w wyniku. Choć kibice – zwłaszcza ci, którzy wydają setki dolarów na bilet – narzekają na takie praktyki, to jednak trudno dziwić się klubom. Cena kontuzji lidera w decydującym momencie sezonu jest zbyt wysoka, a kalendarz nie daje ciału szansy na naturalną regenerację.

Kalendarz NBA – jaka jest jego przyszłość?

Coraz częściej mówi się, że rozgrywki NBA potrzebują reformy. Przede wszystkim chodzi o skrócenie sezonu zasadniczego. Inni wskazują na przedłużenie przerw pomiędzy kolejnymi meczami.

Liga testuje nowe rozwiązania – w sezonie 2023/24 wprowadzono turniej śródsezonowy, który miał dodać atrakcyjności, a jednocześnie lepiej zarządzać obciążeniami.

Pytanie brzmi, czy właściciele klubów i telewizje, dla których każdy mecz to ogromne pieniądze, będą gotowi zrezygnować z części przychodów w imię zdrowia zawodników. Na razie nic nie wskazuje na radykalne zmiany, ale dyskusja trwa i będzie nabierać na sile wraz z kolejnymi kontuzjami gwiazd.

Podsumowanie

Bycie gwiazdą NBA to dla wielu spełnienie wręcz niemożliwych marzeń. Za tym wszystkim jednak kryje się ogromny koszt, który trzeba ponieść. Setki godzin treningów, dziesiątki urazów i miesiące spędzone w podróży, poza domem.

100 meczów w sześć miesięcy to nie tylko statystyka – to codzienność koszykarzy, którzy każdego dnia płacą fizycznym i psychicznym zdrowiem za możliwość występowania na największej scenie. Dla kibiców to widowisko, dla zawodników – maraton z granicą wytrzymałości wciąż przesuwaną dalej. I choć wielu z nas widzi tylko efektowne wsady i rzuty za trzy, warto pamiętać, że pod spodem kryje się życie pełne bólu, wyrzeczeń i nieustannej walki o każdy dzień na parkiecie.

Krzysztof
Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.