Nieprzypadkowo tenis jest nazywany „białym sportem” – w końcu od zawsze uchodził za sport dżentelmenów. Jednak każdy, kto choć raz śledził przebieg meczu, wie, jak wiele emocji towarzyszy tej rywalizacji. Stawką jest ogromny prestiż, wielkie pieniądze oraz wieczna sława. Nic dziwnego, że zawodnikom i zawodniczkom puszczają nerwy. W tym tekście przypomnimy kilka najgłośniejszych sytuacji, w których sportowcy nie radzili sobie z powstrzymaniem emocji. W najbardziej ekstremalnych przypadkach kończyło się to nawet dyskwalifikacją.

John McEnroe – prekursor tenisowego buntu
Nie sposób zacząć inaczej. John McEnroe w latach 80. nie tylko zdobywał tytuły wielkoszlemowe, ale również budował swoją legendę dzięki wybuchowemu temperamentowi. Jego słynne „You cannot be serious!” skierowane do sędziego podczas Wimbledonu w 1981 roku przeszło do historii. McEnroe rzucał rakietami, darł się na arbitrów, a mimo to kibice go uwielbiali – bo za tą furią kryła się pasja i charyzma. W pewnym sensie to on otworzył furtkę dla całej tradycji tenisowych wybuchów.
Mimo, że od zakończenia przez niego kariery minęło wiele lat, McEnroe nadal jest częścią tenisowego świata. To, co robił jako tenisista, aktualnie kontynuuje w roli eksperta telewizyjnego. Amerykanin, który słynie z ciętego języka, jest chętnie słuchany przez fanów, co pozwala mu „utrzymywać się na tafli wody” od dekad.
Serena Williams – granice cierpliwości wielkiej mistrzyni
Choć Serena Williams przez lata dominowała na kortach, to jednak i ona miewała momenty, gdy presja okazywała się silniejsza. Najgłośniejszy incydent wydarzył się podczas finału US Open 2018, gdy po serii kar sędziowskich Amerykanka weszła w ostrą wymianę zdań z arbitrem Carlosem Ramosem.
Padły oskarżenia o seksizm i niesprawiedliwość, a atmosfera finału z Naomi Osaką zamieniła się w prawdziwy dramat. Wcześniej, w 2009 roku, Serena groziła liniowej, że „wciśnie jej piłkę do gardła” – za co otrzymała surową karę finansową. Te momenty pokazały, że nawet największe gwiazdy mogą przekroczyć granicę sportowej etykiety.
Novak Djokovic – dyskwalifikacja w Nowym Jorku
Podobnie, jak w przypadku Williams, złe skojarzenia z Nowym Jorkiem może mieć także Djokovic. W 2020 roku, ówczesny numer jeden na świecie i główny faworyt turnieju, w przypływie frustracji po nieudanej wymianie uderzył piłkę w kierunku tylnej ściany kortu. Niefortunnie trafił nią sędzię liniową. Choć Serb natychmiast przepraszał i tłumaczył, że nie miał złych intencji, przepisy były jednoznaczne – dyskwalifikacja i porażka w meczu przeciwko Pablo Carreno-Buście.
To wydarzenie obiegło światowe media, bo dla wielu kibiców było symbolem tego, jak cienka granica dzieli kontrolę od katastrofy. Serb przez długi czas nie mógł się pogodzić z – jego zdaniem – niesprawiedliwym rozstrzygnięciem tej sytuacji, ale była to kolejna sprawa, w której trzeba było zareagować jasno, aby w przyszłości nie mówiono o nierównym traktowaniu.
Alexander Zverev – szał w Acapulco
W 2022 roku Niemiec dopuścił się zachowania, które odbiło się szerokim echem. Po przegranym meczu deblowym w parze z Marcelo Melo w Acapulco wpadł w furię i kilkukrotnie uderzył rakietą w wieżyczkę sędziego, stojącego tuż obok. Było to jedno z najgroźniejszych zachowań w ostatnich latach – gdyby trafił arbitra, mogło skończyć się tragedią. Zverev został natychmiast zdyskwalifikowany z turnieju gry pojedynczej, a organizatorzy turniejów przypomnieli, że granica bezpieczeństwa nigdy nie może być przekroczona.
David Nalbandian – kopnięcie, które zakończyło finał
Tyle szczęścia, co sędzia prowadzący mecz Zvereva, nie miał jeden z arbitrów liniowych meczu Davida Nalbandiana. Jednym z najbardziej zaskakujących incydentów w XXI wieku był finał turnieju Queen’s Club w 2012 roku. Argentyńczyk znany z precyzji i techniki, w przypływie frustracji po straconym punkcie kopnął w reklamowy baner stojący przy fotelu sędziego liniowego. Niefortunnie element konstrukcji uderzył arbitra w nogę, rozcinając mu skórę. Widok krwi na korcie sprawił, że sędziowie nie mieli wyboru – mecz zakończył się natychmiastową dyskwalifikacją Nalbandiana, mimo że ten prowadził w spotkaniu z Marinem Čiliciem. Argentyńczyk później przepraszał, ale wydarzenie zapisało się jako przykład, jak jeden niekontrolowany gest może przekreślić tygodnie pracy i zburzyć sportowe święto. Co więcej – Nalbandian mimo tuzina wielkich sukcesów na swoim koncie, przez wielu został zapamiętany właśnie z tego incydentu.

Cienka granica między spektakularnością a przesadą
Tenis to sport samotników, dlatego nie dziwi, że tenisiści w przypływie emocji, które często pojawiają się w kryzysowych momentach, nie potrafią opanować nerwów. Dla kibiców nierzadko jest to wartość dodatnia, ale, gdy przeradza się ona w agresję, sprawy się komplikują. Przed najtrudniejszym zadaniem stoją organizatorzy turniejów oraz sędziowie, którzy muszą reagować w odpowiednim momencie. Z jednej strony trzeba karać niepożądane zachowania, a z drugiej robić to w taki sposób, aby całkowicie nie odbierać kibicom emocji. Powyższe przypadki dobitnie pokazują, że granica bezpieczeństwa oraz szacunku musi być jasno wyznaczona.
