Tenis – jaka jest przyszłość tej dyscypliny sportu?

Tenis jest jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na całym świecie. Mimo że mecze potrafią trwać nawet po kilka długich godzin, najlepsi z najlepszych nadal są w stanie przyciągnąć przed ekrany miliony fanów. Jak jednak w najbliższych latach może zmienić się tenis i w jaki kierunek może on obrać?

Integracja kobiecego i męskiego tenisa – jeszcze więcej równoległych turniejów i jeden wspólny cykl?

Obecnie absolutnym standardem w tenisowym świecie jest równoczesne organizowanie turniejów męskich i żeńskich. Istnieją oczywiście wyjątki, jak na przykład niezwykle popularny Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie (tylko kobiety), Wuhan Open (tylko kobiety) czy Paris Masters (tylko męski, nie mylić z French Open). Znaczna większość największych imprez w tenisowym kalendarzu to jednak połączone turnieje ATP i WTA. Nie powinno to przesadnie dziwić – więcej meczów to więcej biletów do sprzedania, a także spora oszczędność pod kątem logistycznym i mniejsze koszty organizacji.

Jak bumerang co kilka lat powraca jednak pomysł złączenia cykli obu najważniejszych tenisowych federacji – męskiego ATP oraz kobiecego WTA. Najpopularniejsze i najbardziej prestiżowe turnieje byłyby ze sobą połączone. Z jednej strony pozwoliłoby to kibicom na łatwiejsze śledzenie interesujących ich spotkań, z drugiej zaś wiele ważnych wydarzeń z dnia na dzień straciłoby swoją rangę. Nic więc dziwnego, że organizatorzy tych eventów oraz krajowe federacje starają się torpedować te pomysły. Pytanie tylko, jak długo będą w stanie powstrzymywać takie plany?

Arabia Saudyjska zwiększa wpływy. Petrodolary wywrócą tour do góry nogami?

Paliwa kopalne nie będą dostępne wiecznie, a Arabia Saudyjska, która właśnie na nich opiera swoją gospodarkę, doskonale o tym wie. To właśnie dlatego jej celem jest przestawienie się na turystykę, a także na zwiększenie swojej globalnej popularności. Robi to chociażby poprzez sport – w 2034 roku odbędą się tam mistrzostwa świata w piłce nożnej, corocznie odbywa się tam Grand Prix Formuły 1, a ogromne możliwości finansowe przekonują władze innych sportów do powierzania Saudyjczykom organizacji czempionatów i innych ważnych turniejów.

W Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, co najmniej do 2026 roku będzie odbywać się turniej WTA Finals, kończący cały sezon. To jednak wcale nie koniec. Saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny w 2024 roku oferował aż miliard dolarów, by przekonać ATP i WTA do wspominanego wyżej połączenia obu tourów. W zamian oczywiście w tym państwie miałby pojawić się ważny turniej, który odbywałby się w styczniu i był sporą konkurencją dla australijskich rozgrywek odbywających się przed Australian Open.

Plan ostatecznie nie wypalił i oferta została finalnie odrzucona. Trudno jednak wierzyć w to, że to koniec zakusów Saudyjczyków. Patrząc na ich zaangażowanie w sport oraz budżet przeznaczony na jego promocję w tym kraju, z pewnością szykują oni kolejną, jeszcze lepszą ofertę.

Dyskusja na temat coachingu. Czy nowy przepis szybko zniknie?

Jedną z najmocniej dyskutowanych zmian, która została wprowadzona na sezon 2025, to przywrócenie tzw. coachingu spoza kortu. Oznacza to, że trenerzy – siedzący w trakcie rozgrywania gemów na trybunach – ponownie będą mogli przekazywać werbalne wskazówki swoim podopiecznym. Zdaniem ITF, czyli Międzynarodowej Federacji Tenisowej, zniesienie zakazu coachingu ma rozwiązać wątpliwości przy wcześniejszym egzekwowaniu tego przepisu, ujednolicić reguły, zwiększyć rozrywkowość tenisa oraz sprawić, że będzie on bardziej sprawiedliwy.

Wprowadzone zmiany nie wszystkim się jednak podobają, a paradoksalnie wiele narzekań płynie ze strony… samych tenisistek i tenisistów. Wielu z nich mówi wprost, że nowe reguły coachingu wypaczają esencję tenisa, która zakłada, że na korcie sam musisz mierzyć się z trudnościami i przeciwnikiem. Medalista olimpijski z Paryża i finalista US Open z 2024 roku Taylor Fritz wprost przyznaje, że przywrócenie coachingu rujnuje aspekt mentalno-strategiczny tego sportu. Sezon 2025 będzie więc mocną weryfikacją nowego przepisu i nie wiadomo, czy ITF szybko się ze swoich zmian nie wycofa.

Trzy sety zamiast pięciu w męskich spotkaniach – dyskusja trwająca od lat

W większości turniejów tenisowych, zarówno męskich, jak i żeńskich, rozgrywa się mecze do dwóch wygranych setów. Wyjątkiem są turnieje wielkoszlemowe – tam bowiem panowie rozgrywają mecze do trzech wygranych setów. Chociaż jest to reguła ustalona w tradycji i mająca promować wytrzymałość, wiele głosów od lat optuje za skróceniem spotkań w rozgrywkach wielkoszlemowych.

Głównym argumentem jest fakt, że współczesny tenisowy kalendarz jest o wiele bardziej napięty niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Mężczyźni bardzo często kończąc jeden turniej, po zaledwie kilku dniach zaczynają drugi kilka tysięcy kilometrów dalej. To właśnie dlatego niedługo może dojść do zmian w systemie Wielkich Szlemów. Druga strona barykady podkreśla jednak prestiż tych turniejów i właśnie dlatego od naprawdę wielu lat trwa spór, który wcale nie wydaje się być bliższy rozwiązania.

Krzysztof
Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.