Deszcz na Wimbledonie: Czy zadaszenie kortu Centre Court zmieniło charakter turnieju?

Jak bardzo zadaszenie kortów na Wimbledonie pomogło w przeprowadzaniu zawodów według harmonogramu?

Wśród dyscyplin sportowych są takie, które są mniej lub bardziej uzależnione od występujących warunków atmosferycznych. Czasami pomimo tego, że organizatorzy starają się robić wszystko, żeby zminimalizować wpływ złej pogody, to dana impreza sportowa musi zostać odwołana. Dlatego też wraz z rozwojem technologii wprowadzono takie rozwiązania związane z infrastrukturą sportową, że można zamknąć dach. Takie rozwiązanie, choć kosztowne, to bardzo ułatwiło pracę organizatorom turniejów tenisowych. Przez całe dekady rozgrywki na Wimbledonie były paraliżowane przez opady deszczu. Po wprowadzeniu udogodnień związanych z możliwością zamknięcia dachu turniej powinien odbywać się bez większych opóźnień.

 Jak bardzo pogoda utrudnia rozgrywanie turnieju na Wimbledonie?

Niesprzyjająca pogoda, a głównie obfite opady deszczu wielokrotnie w przeszłości utrudniały rozgrywanie turnieju tenisowego na All England Club. Przerwy w grze z powodu opadów były na porządku dziennym i znacząco wpływały na harmonogram turnieju. Wiele spotkań musiało być opóźnionych albo nawet przełożonych na inny dzień. Harmonogram imprezy ulegał częstym zmianom. Dochodziło do sytuacji, w których nawet finały bywały sporo opóźnione. Bardzo to źle oddziaływało na wszystkich. Cierpiał każdy po kolei: zawodnicy, kibicie i dziennikarze. W przeszłości infrastruktura turniejowa nie posiadała możliwości zamykanego dachu, a to zmuszało organizatorów do robienia przerw w rozgrywaniu zawodów. Wiele edycji było mocno poszkodowanych przez deszcz, a finał Wimbledonu w 1922 roku został opóźniony o tydzień. Przerwy spowodowane opadami miały negatywny wpływ na grających sportowców, ponieważ trudno było im z powrotem wrócić do rytmu gry sprzed przerwy. Podczas starszych edycji obowiązywała również zasada „Middle Sunday” , kiedy to nie grano w niedzielę żadnych spotkań. Z czasem zrezygnowano z pielęgnowania tej tradycji.

Czy zadaszenie pomogło pokonać deszcz?

Wprowadzenie rozkładanego dachu nad Centre Court w 2009 roku oraz nad Kortem Numer Jeden w 2019 roku niewątpliwie zmieniło charakter turnieju na lepsze. Od tego momentu udało się wyeliminować przerwy spowodowane opadami na głównych kortach. Dzięki temu harmonogram może być realizowany bez opóźnień. Zyskano dodatkowe możliwości na rozgrywanie meczów po zmroku przy użyciu sztucznego oświetlenia. Wielu zawodników zwróciło uwagę na to, że kiedy zamknie się dach, to zmieniają się również warunki do gry, w których piłka leci odrobinę wolniej niż przy odsłoniętym dachu. Dla wszystkich takie rozwiązanie to zdecydowanie większy komfort, ponieważ telewizja jest pewna, że w wyznaczonym czasie pokaże dane wydarzenie, a fani którzy kupili bilety mogą być przekonani o tym, że w tym terminie mecz rzeczywiście się odbędzie. Jako, że mecze w zamkniętej hali są bardziej przewidywalne, to też wyniki spotkań zostają wówczas pozbawione przypadkom. Organizatorzy wprowadzając taką innowację i udogodnienie pokazali, że pomimo iż tworzą turniej oparty na wielkim poszanowaniu tradycji, to jednak potrafią również iść z duchem czasu.

Jak przebiegał proces zadaszenia kortów?

Zanim powstało zadaszenie na Centre Court (kort centralny), to odbyto na ten temat wiele dyskusji i debat. Organizatorzy byli świadomi tego, że przerwy w grze i odwoływane mecze działają na ich niekorzyść. Byli wśród nich jednak tacy, którzy chcieli żeby tradycyjny Wimbledon nie wprowadzał aż tak nowoczesnych rozwiązań. Ostatecznie pod koniec lat 90 – tych XX wieku podjęto finalną decyzję, że trzeba zrobić zadaszenie. Finał tego długiego procesu miał miejsce przed rozpoczęciem Wimbledonu w 2009 roku. Wtedy to oddano do użytku rozsuwany dach nad Centre Court. Korzyści z wprowadzenia takiego rozwiązania były widoczne praktycznie od razu. Dzięki temu rozwiązaniu warunki atmosferyczne nie mogły już przeszkodzić zawodnikom w rozgrywaniu swoich spotkań. W 2019 roku oddano do użytku rozsuwany dach nad Kortem Numer Jeden. Obecnie turniej posiada już dwa korty, które są niezależne od silnych opadów.

Co robił organizator w czasach kiedy nie było rozsuwanego dachu?

W czasie kiedy nie było możliwości zamknięcia dachu podczas ulewy, to wtedy po prostu przerywano mecze, a następnie przykrywano korty specjalnymi płachtami ochronnymi. W dalszym etapie nie pozostawało nic innego, jak oczekiwanie na poprawę pogody. Czasami czas ten trwał czterdzieści minut, innym razem kilka godzin, a w najgorszych przypadkach nawet kilka dni. Kiedy deszcz wreszcie ustał, to używano specjalnych wałków i ściągaczek do usuwania wody z powierzchni trawy. Bywało i tak, że kiedy już można było grać po dłuższej przerwie, to spotkania trwały do późnych godzin, żeby nadrobić stracony wcześniej czas. Gdy tylko pogoda pozwalała, a harmonogram zawodów był już mocno opóźniony, to wykorzystywano wszystkie możliwe korty. Ze względu na deszcz nawierzchnia kortów była wielokrotnie w ciężkim stanie. Można to było zaobserwować oglądając mecz Igi Świątek. Mówił też o tym Kamil Majchrzak oraz Magda Linette. 

Władze turnieju nie miały łatwego życia

Problem pogodowy na Wimbledonie to było wielkie utrapienie dla organizatorów. Jak mocno padał deszcz, to wiadomo było, że rywalizacja zawodników podczas poniedziałkowego spotkania zostanie wznowiona we wtorek. Żaden tenisista i żadna tenisistka nie lubią, kiedy mecze zostają przekładane. Czasami jednak nie ma wyjścia, kiedy pogoda nie pozwala rozegrać danego meczu. Kiedy tenisiści nie mogą się ze sobą zmierzy we wcześniej zaplanowany terminie, to cierpi również kibic, który w tym czasie nie może zasiąść na trybunie i podziwiać sportowe widowisko. Jeśli zawodniczka zagrała świetny mecz w pierwszej rundzie i jest na fali wznoszącej, ale kolejny jej mecz jest przełożony ze względu na opady, to może wówczas mówić, że spotkał ją wielki pech. Iga Świątek nie może odnaleźć się na Wimbledonie. Pomimo tego, że wygrała ten turniej podczas rywalizacji juniorek, to w dorosłym tenisie dalej pozostaje bez sukcesu. Zresztą ostatnią z Polek, które się tam świetnie zaprezentowały była Agnieszka Radwańska. Deszcz na Wimbledonie to jednak normalna sprawa. 

Krzysztof
Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.